tytuł

poniedziałek, 11 marca 2013

#9 Talking

Zdarza się, że staramy się z całych sił a i tak nie potrafimy dobrze rozmawiać. Często nie zwracamy uwagi na postawę naszego rozmówcy, lub jego aktualny stan (czy jest w dobrym nastroju, czy martwi się czymś konkretnym). Co chcę przekazać? Że trudno rozmawiać z moją mamą. Zawsze próbuję jej przekazać wszystko co mam na myśli, staram się starannie dobierać słowa, jednak ona jeżeli usłyszy coś, co niekoniecznie spełnia jej wyobrażenie, coś co jej się nie podoba ,,naskakuje'' na mnie, przerywa i już zarzuca mi nie wiadomo co. Ja zaczynam wtedy krzyczeć, że nie daje mi dojść do słowa na co ona i tak stwierdza że pyskuję. Czy jest to dobra forma komunikacji ?
Staram się być zawsze opanowana, mieć kontrolę nad rozmową gdy ją zaczynam. Sądzę jednak, że nie potrafię rozmawiać z własną mamą. Wiem, że jestem w okresie buntu, że mam mało do gadania i nie znam życia, ale pragnę zostać wysłuchana. Do końca, bez przerywania mi. Tego nauczyłam się w szkole jednak nie na lekcji polskiego, gdzie nauczyciel zawsze przerywa by dodać coś zgodnego z jego interpretacją.
Dogadujemy się (jako młodzież, osoby w wieku 16-18 lat) właściwie naprawdę dobrze w gronie swoich przyjaciół, znajomych rówieśników. Kontakt z rodziną przecież też jest ważny, ale jak utrzymać go na dobrym poziomie, gdy nie można przedstawić swojego własnego zdania? Jak często przecież jest to odbierane jako atak i  pyskowanie?
Jest to pewnie dobrze znana większości sytuacja. Nasuwa mi się tylko pytanie, co robić w takim momencie? Jak sobie z tym radzić? Bo nie wyobrażam już sobie tego,  że usiądę na kanapie z rodzicami i zacznę: ,,Mamo, tato, chcę porozmawiać z wami o naszej komunikacji...'' Nie widzę tego. Osobiście mogłabym spróbować, może od razu też spisuję się na straty? Ale potem wysłuchiwać wszystkich ich opinii, że myślę źle... Zrobię taką sesję terapeutyczną, kto wie, one day.?
Może spróbujcie też kiedyś ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz