tytuł

sobota, 25 stycznia 2014

#54 DAJ Z SIEBIE WSZYSTKO

,,Daj z siebie wszystko.
Ziomek cel jest tak blisko.
Reprezentuj zawsze swe nazwisko.
Choć za rogiem wciąż czeka Mefisto.




Za oknem zimowy poranek. -12 stopni... Nie powiedziałabym, że nie jest to orzeźwiająca pogoda, ale osobiście
 nie przepadam z zimą. Jest niska temperatura. Wszystko ,,stoi w miejscu"- takie mam wrażenie,
przez to zamrożenie wszelkiej roślinności. Jest zimno. Kojarzy mi się z to z zimowym cmentarzem.

Ten tydzień nie był taki zły. Pozałatwiałam parę ważnych spraw.
Prezent dla koleżankę na 18stkę już mam. Mimo, iż nie będzie miała niespodzianki, mam szczerą nadzieję,
że się jej spodoba i BĘDZIE PASOWAĆ (o to się modlę, bo nie wiem co wtedy zrobię !)
Kolejny prezent dla kolegi na 18stkę- również wszystko załatwione.
Sprawy szkolne również idą w dobrym kierunku. Jestem (jak i inni!) pełna pomysłów, nadziei i pozytywnego nastawienia, bo musi wszystko być dobrze ! Musi się udać- a my tego dokonamy :)

Wiem, że muszę dokładnie przeczytać LALKĘ na polski. Trochę się rozleniwiłam z czytaniem lektur, muszę to naprawić, bo będę miała później wielkie wyrzuty sumienia.

Mam cudowne dni w poniedziałki i środy, gdy idę z przyjaciółką na zumbę ! Od dawna nic nie sprawiło mi tyle radości, co ta czynność ! Wszystkim dziewczynom polecam ! ZRÓBCIE COŚ DLA SIEBIE I IDŹCIE NA ZUMBĘ!
Nie pożałujecie, a endorfiny wypełnią całe wasze ciało!
Skoro moja mama się o tym przekonała, ja, to wy nie możecie? Spróbujcie !
Na koniec tygodnia czekałam z utęsknieniem, bo miałam dość szkolnego zgiełku.
Sprawdzian z matmy JAKOŚ przeżyłam, nie wiem jak poszło, ale jestem pełna optymizmu, ponieważ już niedługo, zacznę nad sobą (i ,,swoją" matematyką) pracować.

Piątkowy wieczór spędziłam miło, z osobą, za którą mimo wszystko troszeczkę się stęskniłam.
Nie wiem tylko, czy takie wieczory mi pasują.
I szczerze nie wiem jak Wam to wytłumaczyć :)




,,Jeśli wciąż nie możesz znaleźć rozwiązania, to znaczy,
że szukasz w złym kierunku."
Beata Pawlikowska


niedziela, 19 stycznia 2014

#53

Bisz- Chodnikowy wilk


Chodnikowy wilk!

Stare śmieci zbieram w stare szafy
Dzieciaki klną na stare baby
Ja się kłaniam - już tak długo się znamy
Tyle wariantów chorób i pogód
Życie kręci się wokół porodów i zgonów
We wnykach dogorywa młodość
Moje korzenie przechodzą przez oczodoły czaszek
Wiją się w żebrach, jestem zbyt świadomy czasem nieszczęścia
Przez chwilę widzę twoje oczy jak gwiazdy
I to przemija - jestem sam jak każdy
Lecz młode dłonie znów zbierają moje kwiaty wiosną
Z balkonu patrzę na ogrody, które rosną i
Myślę o tych ludziach, którzy wciąż chcą żyć
Kombinując jak popchnąć zamiast ciągnąć syf
W każdej rodzinie tu jakiś dzieciak to nadzieja
Która czasem w podstawówce rośnie, potem się rozwiewa
Coraz częściej się upewniam, że marzenia są po to, by się nie spełniać
Bo nie świata tyczą, ale serca
Nie rozwijam się w tempie społeczeństwa, bo
Straciłbym istotę mego człowieczeństwa – wolność
Co miasta muszą trzymać to w klatkach
Wielu pozwala sobie być sobą jedynie na melanżach
Mówią „Nie chcesz dorosnąć”, ja nie chcę tak dorosnąć
Mówią mi jak dorosnąć w dwóch słowach: „Łap chomąto”
Jedyne czego chcą – twych mięśni i godzin
A to, kim jesteś? Bądź poważny,kurwa, kogo to obchodzi? (cicho)
Wkoło ani żywej duszy, w tobie też (cicho)
Wkoło żadnego odgłosu, w tobie zew (cicho)
Zaczyna swą pieśń młodość pusta, miałka
Ktoś położył chuj na świat nasz, masz mnie za świadka, to prawda
Masz mnie za dowód i maż się
To życie kiepski żart, a mówią ci „Bierz je poważnie”
Nie chcesz już słyszeć o hajsie, hajsie, hajsie
Lecz nie ma nic ponad tę walkę o srajtaśmę, oddaj się jej lub poddaj się

A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki

Na ścianie wisi zegar, stanął Bóg wie kiedy
Bóg niekiedy śni mi się i mówi „Musisz przeżyć”
Budzę się wkurwiony, nie mam sił, a muszę wierzyć, że
Nonsens, w którym żyję ma cel, ma mnie zmienić, zmieni
A – może to z braku hajsu?
B – może to z braku sensu?
C – może to wynik lęku, przyzwyczajeń i kompleksów?
Można wymieniać dalej, przyczyn jest alfabet
Ale skutek jest ten sam, dawno przeorałeś banię
Jak jesteś pierdolnięty tu nie dają za to renty
Jak raz się wpieprzysz w gówno, jesteś nim przesiąknięty
Łańcuchy konsekwencji ciągniesz u nóg do śmierci
I różnisz się od reszty, więc jesteś aspołeczny
Wchodzę na wzgórze unieść lekko ciężką głowę
Sam na sam z pełnią, towarzystwo ciężko znoszę, 
Zawsze chyba byłem sam, zawsze chyba chciałem tego
Na zegarku mam wciąż zero zero zero zero
Niech bije zegar w takt moich błędnych kroków
Godzina duchów? Sram na to, daj mi spokój
Przerwa od śmierci – życie, nie myślę jak je spędzić
Myślę jak je spełnić, do pełni o tym wyję
Nic to nie daje, ale co by niby dało, gdybym zamilkł?
Moja pieśń, moja miłość, nie czekamy na nic
Gramy swoją rzecz, wielką rzecz z rzeczy małych
Dobrze wiemy kim jesteśmy dla nas będąc nikim dla nich (cicho)
Wkoło ani żywej duszy, we mnie też (cicho)
Wkoło żadnego odgłosu, we mnie zew (cicho)
Zaczyna swą pieśń młodość smutna, wściekła
Znowu wszystko o nas bez nas, szkoda łez na mleko rozlane
Na wieko kamień, już sam na amen, wieki wieków czekałem
W sprawie wartej chuja przelałem krew i atrament
Wchodzę na krawędź, jak wtedy, gdy byłem ptakiem
Błękit był zaproszeniem wtedy, dzisiaj czerń jest rozkazem

niedziela, 12 stycznia 2014

#52 Cats in my life ;3

Zrobiłam dziś interesujące zdjęcia jednego z moich kotów, ale pochwalę się nimi na samym końcu.
Jeżeli już pomyślałam o tych zdjęciach, by się nimi z Wami podzielić,
przyszła mi na myśl notka o kotach w moim domu.

Nie wszyscy lubią koty i nie jest to żadna nowość. Niektórzy nie lubią ich, bo po prostu nie lubią,
 inni są uczuleni a jeszcze inni po prostu się ich boją. Osoby przesadnie religijne uważają,
że to dzieło szatana a jeszcze inni uważają, że niektórzy je jedzą ;3

W mojej rodzinie nie uważa się w żaden wymieniony wyżej sposób, spokojnie. 

Moja mama wychowała się na wsi, w gospodarstwie, gdzie zawsze było pełno roboty. Wyrosła na pracowitą i kochaną matkę oraz kobietę. Opowiada nam czasami, jak to było pełno kotów, które spały w stodole i zawsze wiedziały kiedy przyjść, gdy dojono krowy, ponieważ dostawały ciepłe mleko. Koty miały zakaz wejścia do domu, jednak gdy tylko dziadek (świętej pamięci; a mój pradziadek) robił np. kolacje wołał je i karmił. Gdy moi rodzice mieszkali już razem i ja byłam bardzo malutka, mieliśmy kota. Czarnego lub czarno-białego kocura, który uwielbiał chodzić po drzwiach i spacerować po parapecie na 7 piętrze, na którym mieszkaliśmy. Niestety, lubił też spać w moim łóżeczku, dlatego z obawy, że kiedyś mi coś zrobi (a było to wredne kocisko) rodzice wywieźli go na wieś. Niestety, nie potrafił się tam zaaklimatyzować,
więc wkrótce po tym- uciekł.

Moja przygoda z kotami zaczęła się więc, gdy praktycznie przyszłam na świat ;3

Mieszkając w Głogowie, przygarnęliśmy pierwszą przybłędę, Kodę.




W wyniku tego, iż po przeprowadzce nie wysterylizowaliśmy jej od razu, mieliśmy podajże z 3/4 mioty.

W jednym miocie były trzy kociaki, jednak został jeden (reszta znalazła nowe domy).

Nazwaliśmy go Misiek (zdjęcie po prawej).
Pech chciał, że któregoś dnia po prostu wyszedł
 i nie wrócił. Taki urok wszędzie łażących kocurów.

W innym znów miocie znów oddaliśmy kocięta i został Burek :)




Jest do teraz kilkuletni, dobrze zbudowany Pan naszej ulicy :)

Któregoś dnia Kasia z Magdą poszły na spacer. Wróciły w trzy.








Jest to kotka, która z wszystkich kotów  w domu miauczy najciszej ;3

Najśmieszniejsza sytuacja była z ostatnią kotką.
Moja mama od zawsze chciała mieć czarnego kota.
Więc gdy zobaczyła tą niedobrą małpę na naszym terenie, po prostu wzięła ją do domu :)






Jest okropna ! Sama otwiera drzwi a wiecie co wykombinowała kilka mies temu?
Zostawiam Wam do oceny jej nowy sposób wchodzenia do domu, gdy drzwi są zamknięte:






:)

sobota, 11 stycznia 2014

#51 Sobota :)

Witam serdecznie ;)

Zamysł notki był zupełnie inny M. ;* 

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że kocham ćwiczyć i wszelki ruch jest moim przyjacielem.
Jednym z moich noworocznych postanowień było rozpoczęcie chodzenia na siłownię,
jednak od razu pomysł ten odszedł w zapomnienie przez moich rodziców.
Wraz z dziewczętami ze szkoły powoli przygotowujemy się do zawodów w marcu. Zaczynamy trenować,
co sprawiło, że ,,ten'' uśmiech, uśmiech z powodu wysiłku i potu znów powrócił na moją twarz.
Jestem prz-szczę-śli-wa, że wracałam w czwartek padnięta jak koń, osioł czy jakkolwiek inne zmęczone zwierzę, które przyjdzie wam do głowy :) Tak bardzo mi tego brakuje,
dlatego będę cieszyć się każdym treningiem, przynajmniej do marca.
A zmierzam do tego, że już przecudownie czułam się na siłowni z dziewczętami (wtorkowe zajęcia wf-u).
Uśmiałam się z nimi do łez, ponieważ poznałam miłą, aczkolwiek zachowującą się niestosownie osobę, która w pewnym momencie zaczęła mnie nieco irytować. Z niecierpliwością czekam na kolejne zajęcia na siłowni.



Nie mogłam przepuścić okazji, by zrobić sobie zdjęcia w koszulce FCB,
aczkolwiek nie kibicuje żadnemu klubowi ;3

Dalej nawiązując do ćwiczeń, dziś rozpierała mnie energia. Nie lubię biegać w terenie (toleruję tylko bieżnię),
dlatego namówiłam siostrę byśmy pograły na Nintendo ! :) Oczywiście w coś co nas rozgrzeje i zapewni nieco siostrzanej rywalizacji- Just Dance !

Już po kilku tańcach lał się ze mnie pot i czułam się fantastycznie ! By trochę odsapnąć, dalej na Nintendo pograłyśmy w ping-ponga oraz polatałyśmy samolotami :)

Było mi mało. Czułam się rozgrzana, ale nie byłam zmęczona. Szczęśliwa, ale nie do końca... Więc odpaliłam total fitness i zaczęłam ćwiczyć z Ewcią  !


Mogłam przy okazji oglądać panów z tyłu, którzy wraz z Ewcią prowadzili trening ;3

W sumie, ćwiczyło mi się dobrze, mama z kuchni krzyczała bym już przestała, ale czułam jak poziom endorfin się podnosi, nie zamierzałam odpuścić i po raz pierwszy zrobiłam cały trening,
 praktycznie (no, prawie) bez marudzenia i klnięcia pod nosem .

A tak wyglądałam jak skończyłam: 

:)


Motyw? Kurdę, ĆWICZCIE JAK WAM SIĘ NUDZI i nie macie możliwości, by zrobić coś innego.
Przykro mi bardzo, że nie mogłam się spotkać z pewną osobą. 

Dalsza część motywu: MOTYWUJCIE SIEBIE NAWZAJEM i ćwiczcie ! :)
Wierzę Ewci i to co mówi, jest prawdą ! Bo nie ma to jak śmiać się i czuć, że... że się żyje,
zdychając na podłodze :)

Pozdrawiam !

poniedziałek, 6 stycznia 2014

#50 Noworoczna depresja.

Witam wszystkich tu obecnych i przedstawiam Wam NOWOROCZNĄ DEPRESJĘ !

Czym objawia się noworoczna depresja?

To zagadnienie nie zostało jeszcze odkryte przez psychologów i psychiatrów.
Jest to zaburzenie ośrodka zwanego mózgiem, które objawia się:

Podwyższoną temperaturą ciała w wyniku ciągłego leżenia w łóżku
Bólami głowy, nudnościami
Ciągłym marudzeniem na świat
Lenistwem
Złym nastrojem podchodzącym pod depresję (niechęć do rozmów, czytania książek,
 oglądania telewizji, płacz bez powodu, ,,zamknięcie się'' w sobie)

W wyniku czego czujemy, że mamy noworoczną depresję?

Gdy 1 stycznia znamy nasze postanowienia a one w następnych dniach wyparowują, okazują się bezsensowne a my już tracimy siłę, by je spełnić.



Co robić w przypadku noworocznej depresji
i czy da się ją wyleczyć?

Jest wiele sposobów. 
Możesz zapisać się do psychologa lub psychiatry, dostać leki i żyć jak wcześniej.

Ale jest lepszy sposób.

Weź się w garść i zadaj sobie pytanie: po co w ogóle stawiałem/am przed sobą postanowienia, których teraz nie potrafię i nie mam ochoty spełniać?

Moja rada? Wymyśl nowe. Lub odrzuć wszystko.

Lepiej? Wątpię.
Dlatego porozmawiaj z kimś o tym. Spotkaj się, wymień poglądy, lub idź na spacer i pomyśl. Uśmiechnij się , myśl pozytywnie!

Łatwe? Wcale nie.
Ale moment wystarczy, by życie zmieniło się całkowicie- a jak nie życie,
 to twoje samopoczucie. :)



Czy ktoś z Was już przechodzi noworoczną depresję? :)

sobota, 4 stycznia 2014

#49 Dlaczego NIGDY NICZEGO NIE ŻAŁUJ?

* * *

Jestem niestety typem osoby, która zbyt często rozmyśla nad sytuacjami,
które dziś są tylko przeszłością.
Jest mi niezwykle trudno odciąć się od nieprzyjemnych wspomnień, jestem pamiętliwa
i tu zostają przytoczone słowa: ,,Co by było gdyby...''. Przeszłość jest już historią,
a jak mówi nasz pan od historii : ,,W historii się nie gdyba, ale gdyby...''
No własnie. Co by było, gdyby to się nie stało?
O co mi chodzi, prawda? Opowiem na przykładzie.
Dawno, dawno temu miała miejsce pewna sytuacja, o której będę pamiętać do końca życia.
W wyniku natłoku słów, ostrych słów, na zawsze rozpadło się to,
co miałam nadzieję będzie trwać wiecznie.
Żałuję, że wtedy nie podjęłam innych decyzji. Żałuję, że zrobiłam to, co zrobiłam.
Żałuję... 
Też tak masz? Że żałujesz, że nie postąpiłaś/eś inaczej?

BŁĄD.

Jestem miłośniczką zapisywania cytatów, aforyzmów czy ,,złotych myśli''. Czytając książkę, może zainspirować mnie z niej tylko jedno zdanie- od razu je zapisuję, lub zaznaczam.
Dzięki czemuś takiemu, nauczyłam się przenosić cytaty w moje własne życie, z niektórymi utożsamiam się do dziś. Czasami mam tak, że przeczyta coś takiego raz- a to wywraca moje życie o 180 stopni. Np. przeczytałam gdzieś, że ,,Marzenia to takie, które się nigdy nie spełniają.'' Potocznie mówiąc ,,wkręciłam'' to sobie tak, że dziś śmiało mówię-
nie mam marzeń. A jak to rozumiem? Że prawdziwe marzenia się nie spełniają
a człowiek by się nie nudził wciąż do jednego dąży. Chore? Owszem.
Bo widzę jak innych marzenia się spełniają. Jak ludzie osiągają szczyty swoich możliwości, byle tylko spełnić własne marzenia. A ja? Nie, ja nie mam marzeń.

Do czego dążę... Chodzi mi o to, że gdy TY przestaniesz żałować czegoś, czego już nie chcesz lub po prostu nie da się zmienić, pogodzisz się z sytuacją.
Nie będziesz starał/a za dużo rozmyślać. Nie żałuj. Po prostu pogódź się z tym.

Dlaczego wcześniej napisałam o tych cytatach? Bo chciałabym się z Tobą podzielić tymi :

,,Codziennie patrz na świat,
jakbyś oglądał go po raz pierwszy.''
Eric- Emmanuel Schmitt




,,Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu a tego nie zrobiłeś.
 Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.''
Stanisław Rem





,,Los daje nam wiele życiowych szans, szkoda tylko, że dowiadujemy się o tym po fakcie.''
Agnieszka Lisak




Przemyśl to. I nie żałuj. Naprawdę, nie zmienisz już przeszłości. Pocieszające jest to,
że jest ,,jutro''. Jest ,,pojutrze'' czy ,,za tydzień'' lub ,,rok''.
Masz możliwość kreowania własnej przyszłości i nie zmarnuj tego :)

Post dla M. ; *

Nigdy niczego nie żałuj.

piątek, 3 stycznia 2014

#48 Nowy rok, nowe postanowienia, nowe wyzwania i nowe problemy.

,,Gdy nie wiesz komu zaufać,
nie ufaj nikomu''
Diane Chaberlain






Tak strasznie boję się tego roku.

Już teraz targają mną różne emocje. Mam ochotę wyjść i tak pójść nie wiem gdzie, sama, ewentualnie z psem i tak siedzieć. Nie wiem gdzie. Na jakiejś pustej przestrzeni może?
Brzmi to dosyć depresyjnie? Nie szkodzi, to mój blog i MOJE wpisy.
Więc mogę pisać o czym tylko będę chciała. Zataczając koła wokół przeszłości,
która mnie goni, problemów teraźniejszości i strachu o przyszłość.

Ale tak wyjść... Chwilę przez las wychodząc na plażę. Godzina 7:24, spacerując i słuchając szumu fal. Siedzieć na piasku i cieszyć się z jeszcze zimnych promieni słońca.
 Nie myśleć o niczym. Zamknąć oczy. Fale. Szum. Piski mew. Tylko tego teraz chcę.
A później... hm otwierasz oczy i siedzisz przed laptopem pisząc wpis na bloga,
w tle leci RMF MAXXX. 

Odczuwam pewnego rodzaju dyskomfort i martwi mnie parę rzeczy.






Ale jak to ja... rozwiążę to :) Ponieważ nikt mi w tym pomóc nie może.

Miłego piąteczku ;3