tytuł

sobota, 27 grudnia 2014

#68 Gdzie te święta?

Zaczynając z grubej rury- te święta były straszne.

A teraz kilka niezorganizowanych refleksji:
1) Zainspirował mnie wpis a właściwie urywek wpisu z http://martynaczarnynogafoto.blogspot.com/2014/12/porazki-najlepiej-buduja-nasze-ego.html (polecam serdecznie bloga Martyny!)
2) Święta minęły, może mimo wszystko zostawię na blogu jakiś ślad po nich ?
3) Wpisy są ostatnio budowane w nieuporządkowany sposób, impulsywnie. Nadrabianie zaległości w sumie było czymś dla mnie niż dla innych, jednak chyba podeszłam do tego zbyt powierzchownie. Czuję, że moje wpisy nie są dopracowane, zazwyczaj spędzałam nad nimi znacznie więcej czasu niż ostatnio. Martwi mnie to trochę. Nie jestem perfekcjonistką i mój blog też nie będzie perfekcyjny ani idealny, mimo to czuję to, że wpisy mają wiele niedociągnięć.


Cieszę się, że święta minęły. W sumie, typowo rodziny klimat mieliśmy w drugi dzień świąt, kiedy zjechało się najwięcej rodziny. Klimatu nadawała choinka, krokiety i w sumie osoby siedzące przy stole, ale co z tego, skoro to wszystko tylko fałsz, nerwy...

Najmilej każdego roku wspominać będę wigilię klasową. Jest to zawsze czas, gdy każdy coś przynosi (Ewka piecze standardowo murzynka!) składamy sobie życzenia... I wiecie, ja nie czuję wtedy fałszu. Czuję właśnie tą szczerość. Szczerość którą czuję przy jakby nie patrzeć obcym, ludziom, z którymi nie jestem jakoś związana. Klimat świąt czuję bardziej z przyjaciółmi z klasy niż z własną rodziną.

To trochę smutne. Ale prawdziwe.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz